Reklama

Jak Terminator albo pan Jerzy
wtorek, 29 stycznia 2019 09:37

Dzień 36. urodzin postanowiłam uczcić oddaniem krwi. Plan ambitny, biorąc pod uwagę, że jestem tchórz i igłofob… Ale chciałam jednak się przemóc i dać coś innym „z głębi siebie”, a jednocześnie zrobić coś, czego się boję. Plan zacny i wszystko szło jak po maśle.

Stawiłam się w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa blada jak papier, wypełniłam dokumenty, wypiłam dwa kubeczki wody z dyspozytora… no i zaczęły się schody.

Najpierw okazało się, że się nieodpowiednio ubrałam! Bluzka miała, jak się okazało, całkowicie niepodwijalne rękawy i umordowałam się zdrowo, żeby udostępnić żyłę do wstępnego badania i ramię do pomiaru ciśnienia. Jakoś się w końcu udało. Zadowolona udałam się na badanie lekarskie i tam totalny klops – ze względu na leki, które skończyłam zażywać w ubiegłym tygodniu, moja krew nie nadaje się do oddania przez najbliższe półtora tygodnia. I tak się skończył mój heroiczny plan urodzinowy. Oczywiście się nie poddam i, jak mawiał Terminator, „Ja tu jeszcze wrócę…” („I’ll be back”). Jeśli planujecie zostać krwiodawcami, to nie wkładajcie obcisłych bluzek i generalnie bądźcie zdrowi.

I tak to czasem bywa z wielkimi planami, nie wszystko idzie tak, jak to sobie wymyślimy. W gruncie rzeczy nie jest to jednak najważniejsze. Najważniejszy jest pierwszy krok, a potem kolejny i kolejny. Po drodze zawsze będą pojawiać się jakieś niespodzianki, ale wtedy należy po prostu zmodyfikować pierwotny plan i dalej zmierzać w kierunku celu, który się obrało. Jest takie powiedzenie: jeśli czegoś naprawdę chcesz, zawsze znajdziesz powód. Jeśli nie chcesz – zawsze znajdziesz wymówkę.

Drugim urodzinowym postanowieniem był udział w PZU Półmaratonie Warszawskim. Sam półmaraton to średnie wyzwanie, ponieważ przebiegłam ich już całkiem sporo. Tym razem zdecydowałam się na ścieżkę charytatywną w ramach programu #BiegamDobrze. Żeby dostać numer startowy, muszę uzbierać co najmniej 350 zł na rzecz Fundacji „Dajemy dzieciom siłę”. Myślałam kiedyś o tym, ale się bałam – że nie uzbieram, że będę musiała prosić innych o pieniądze… No ale to ma być rok, w którym robię rzeczy, których się boję. Nie uzbieram, to dopłacę sama. I już. (PS Jak by ktoś z Czytelników chciał pomóc, to można to zrobić tutaj: http://bit.ly/2T7pyM3).  

Z rzeczy trudnych, które mi się marzą, mam na oku jeszcze zimowy spływ kajakowy. Boję się, że zmarznę, że wpadnę do wody, że nie dam rady… Ale jest to w moim zasięgu (chyba?). I zobowiązuję się przed Tobą, drogi Czytelniku, że do końca marca wybiorę się na ten zimowy kajak i dokądś dopłynę. Również jak będzie zimno, daleko i ciężko.

Właśnie przekraczając swoje kolejne bariery, wychodząc z przysłowiowej „strefy komfortu”, budujemy swoją osobistą siłę. Dowodzimy sobie, że potrafimy, że jesteśmy mocni. I potem odważamy się na coraz więcej i więcej. Dlatego bardzo zachęcam do wypadów poza strefę komfortu i otwarcie głowy na poszukiwanie nowych wyzwań. Może są rzeczy, które chcesz gdzieś w głębi duszy zrobić, ale się boisz. Bo jesteś kobietą, mężczyzną, za młody, za stary, z miasta, ze wsi, za gruby, za chudy… pamiętaj, jeśli czegoś naprawdę chcesz, zawsze znajdziesz powód. Jeśli nie chcesz – zawsze znajdziesz wymówkę.

Wybrałam się niedawno do podróżniczej kawiarni „Południk Zero” w Warszawie na spotkanie z Ewą Dziemidowicz i Łukaszem Wojtasikiem, którzy stojąc na specjalnych deskach („supach”) spłynęli całą Wisłę. Na wysokości Kazimierza Dolnego spotkali samotnego kajakarza. To był pan Jerzy, który z okazji swoich 70. (tak!) urodzin postanowił spłynąć Wisłą ponad 400 km, aż do Malborka, i to kajakiem własnej konstrukcji. Udało mu się w dwóch podejściach. Wyobraźcie sobie, to zrobił siedemdziesięciolatek, żeglując samotnie. To co dla nas może być „za trudne”? Niewiele… Najbardziej zaimponowało mi to, że pomimo przeszkód powrócił na trasę i swój cel zrealizował, chociaż był bardzo blisko zrezygnowania. Nie odpuścił. I kiedy następnym razem będę myślała, że „nie dam rady” (wciąż niestety często mi się to zdarza), to sobie przypomnę właśnie pana Jurka i jego kajak. Ty też o nim pamiętaj.
Aleksandra E. Wysocka

 

Macif Życie: Mariusz Czajka członkiem zarządu ds. ryzyka

6 sierpnia Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie Mariusza Czajki na stanowisko członka zarządu Macif Życie...


czytaj dalej

Ergo Hestia: Justyna Wajs zastąpiła Małgorzatę Makulską



Małgorzata Makulska
Justyna Wajs

Małgorzata Makulska, członek zarządu Ergo Hestii, po 27 latach zakończyła współpracę z ubezpieczycielem z powodów...


czytaj dalej

Rosja: Przyspieszenie testów samochodów bez kierowcy

Yandex, rosyjski odpowiednik Google, poinformował, że rozważa rozszerzenie swojej floty samoprowadzących się samochodów do 1000 w ciągu...


czytaj dalej

Zurich: Na ostatniej prostej procesu naprawy

Zurich Insurance Group spodziewa się przekroczyć wszystkie swoje cele finansowe na okres 2017–2019, wchodząc na ostatni etap trzyletniego okresu...


czytaj dalej

Leadenhall: Squarelife partnerem w dystrybucji Leadenhall Life

Leadenhall Polska nawiązał współpracę ze Squarelife Lebensversicherungs, ubezpieczycielem na życie z Lichtensteinu oferującym ubezpieczenia na...


czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Compensa TU na liście „Ones To Watch”

Compensa TU znalazła się na „Ones to Watch” – prestiżowej europejskiej liście najlepszych przedsiębiorstw z 33 europejskich krajów, opublikowanej...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook