Reklama

Wypijmy za błędy
poniedziałek, 19 lutego 2018 09:59

Jest prawie pierwsza w nocy, a ja zamiast spać spokojnie i czekać na budzik o 5:57, dogrywam nowe fragmenty ubezpieczeniowej audycji „Rozmowy bez asekuracji”. Wszystko przez montażystę, który o 21:47 dał znać, że nie wszystko nagrało się, jak trzeba. Co robić? Można machnąć ręką, ale dusza perfekcjonistki na takie machanie nie pozwala. Więc dogrywam. Odeśpię kiedy indziej.

Ostatnie tygodnie to w „Gazecie Ubezpieczeniowej” prawdziwy poligon testowania nowych technologii i środków przekazu. I nagle okazuje się, że redakcyjne łącze nie wytrzymuje presji i zamienia transmisję LIVE na Facebooku w kreację artystyczną przypominającą późnego Picassa. Mikrofon podczas nagrania audycji nagłaśnia szumy w tle, a spłaszcza dźwięk na pierwszym planie. Żeby nie było, oprócz błędów i potknięć są też sukcesy, całkiem liczne. Jednak gdy się wkracza na nieznane rewiry, błędy są nieuniknione.

W Polsce radar wykrywania błędów u siebie i innych jest wyjątkowo wyczulony. Kto z nas nie pamięta sprawdzianów w szkole podstawowej, które dostawaliśmy całe pokreślone na czerwono. Pani zaznaczała, w czym się pomyliliśmy, co zrobiliśmy źle, i za każdy większy błąd obniżała ocenę. A przecież nauczycielki i nauczyciele mogliby mieć też zielone długopisy, którymi zakreślaliby najciekawsze przemyślenia i odkrycia ucznia, poprawnie napisane trudne wyrazy czy dobrze wykonane obliczenia. Niestety. Od późnego dzieciństwa dostajemy po łapach i często odkrywamy, że najbezpieczniejsza jest przeciętność, bo każdy eksperyment może zakończyć się brutalnym „siadaj, pała!”.

Dobrze, że nie wiemy tego, gdy uczymy się chodzić. Rodzice mogliby nam mówić: „Synu, córko, już trzy razy się przewróciłeś, chodzenie najwyraźniej nie jest dla ciebie. Lepiej zostań przy pełzaniu”. Oni jednak cieszą się jak wariaci z każdego niepewnego kroczku i dmuchają na potłuczone kolanka. Dopingują, żeby po upadku podnieść się i próbować dalej. Aż do skutku.

Światowej sławy fizyk Niels Bohr powiedział ponoć, że „ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie”. Bo błąd to ulubiony, wierny towarzysz każdego eksperymentu i całego procesu uczenia się. Jeśli nie robimy błędów, to znaczy, że już się nie uczymy – bo już umiemy. Jak w tym anegdotycznym wywiadzie z przedsiębiorcą:

Co jest źródłem pana sukcesów?
– Dobre decyzje.
– A co jest źródłem dobrych decyzji?
– Doświadczenie.
A co jest źródłem doświadczenia?
– Złe decyzje.

Jeśli więc w ostatnim czasie nie masz na koncie żadnych większych potknięć, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że tkwisz w ciepłych pieleszach swojej strefy komfortu. Nie ryzykujesz, ale też się nie rozwijasz. A może jednak warto odważyć się i zrobić coś inaczej? Podatek dla stałych mieszkańców strefy komfortu jest bardzo wysoki, chociaż płatność bywa odroczona.

Perfekcjonizm to piękna cecha, jeśli pomaga nam stawiać sobie ambitne cele i, jak pisał poeta, „Sięgać gdzie wzrok nie sięga”. Ostrze perfekcjonizmu bywa też obosieczne, paraliżując każdą próbę, która obarczona jest ryzykiem klęski. A im mniej znany teren, tym takie ryzyko jest większe. Tak wielu z nas staje się w ciągu życia zakładnikami własnego perfekcjonizmu. Głos w głowie zniechęca do podejmowania prób. Mówi: zrobisz z siebie durnia. Podkładasz się. Na co ci to? Źle ci po staremu?

Setki godzin spędzonych w ławce „od sprawdzianu do sprawdzianu” zostawiają osad na neuronach. Nauczyliśmy się, żeby się nie wychylać, a najlepsze oceny można uzyskać, recytując wyuczone, gotowe rozwiązania, a nie poszukując własnych. Najbezpieczniej powtarzać słowo w słowo to, co pani mówi na lekcji, lub to, co napisał autor podręcznika. I potem z tak ukształtowaną psychiką rozpoczynamy życie zawodowe, z tą różnicą, że panią zastępuje szef.

Współczesny świat wymaga zupełnie innych umiejętności od tych, które daje tradycyjna edukacja. Mamy mieć otwarte głowy, być kreatywni, umieć współpracować z innymi. Żeby takimi się stać, musimy mentalnie opuścić szkołę podstawową i tę wewnętrzną panią nauczycielkę, która za każdy błąd stawia czerwonym długopisem pałę w dzienniku.

Postanówmy, że w 2018 r. będziemy więcej błądzić. Czyli – więcej się uczyć i zdobywać nieznane terytoria.
Aleksandra E. Wysocka
aleksandra.wysocka@gu.com.pl

 

UNIQA Polska: Jakub Machnik wiceprezesem ds. finansów i ryzyka

Rada nadzorcza zdecydowała o powierzeniu Jakubowi Machnikowi funkcji wiceprezesa zarządu spółek UNIQA Polska. Od 1 grudnia odpowiada on już nie...


czytaj dalej

TUW „TUW”: Kazimierz Paweł Bisek członkiem rady nadzorczej

W związku ze zwiększonym zaangażowaniem na forum międzynarodowym Thierry Jeantet, wiceprzewodniczący rady nadzorczej TUW „TUW” złożył rezygnację z...


czytaj dalej

AXA: Zakup XL się opłacił

AXA spodziewa się poprawy rentowności w następnych dwóch latach, dzięki biznesowi w USA pozyskanemu wraz z zakupem XL (za 15 mld dol.), i zamierza...


czytaj dalej

XL: Kolejny ubezpieczyciel chroni klimat

AXA, największy ubezpieczyciel francuski i drugi co do wielkości europejski (po Allianz), rozszerzył swoją politykę wobec zmian klimatycznych na...


czytaj dalej

Prawo: Aleksander Daszewski krytycznie o regulacji odszkodowawców

Według mecenasa Aleksandra Daszewskiego z Biura Rzecznika Finansowego, zawarty w senackim projekcie ustawy regulującej rynek kancelarii...


czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Problem z pojazdami o napędzie elektrycznym

Na polskich drogach i chodnikach widzi się coraz więcej hulajnóg elektrycznych. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jak traktować tego typu...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Kursy on-line
Zamów newsletter
Facebook