Reklama

O burzach, pożarach i krasnoludkach
poniedziałek, 28 sierpnia 2017 07:50

Po moim poprzednim felietonie poświęconym tragicznie zmarłym harcerkom z obozu w Suszku dostałam wiadomość na FB. Teraz wiem, kto w 1969 r. na moim obozie harcerskim wylał cały gar botwinki – druh Wiesio Wojak, dziś pan Wiesław Wojak, zamieszkały w Niemczech, ale z nostalgią odwiedzający rodzinne miejsca i strony starych przyjaciół.

Ostatnie nawałnice i ludzkie tragedie przypomniały mi jednak inną historię, o której pisałam 4 lata temu w „Gazecie Ubezpieczeniowej” w felietonie pt. Płaczę, gdy wyciągam książkę z popiołów”.

„Moja serdeczna znajoma, nigdy nie widziana poza mailami, przed Świętami straciła dom i wszystko w tym domu. Wybuchł pożar, a w nim spaliło się wszystko, w tym trzy koty, i księgozbiór liczący 6 tysięcy woluminów. Tosia z mężem nocowali w budynku gospodarczym, bo dom miał być remontowany. Z nimi były trzy wielkie bernardyny. One także przeżyły. Tosia napisała w sieci, że prosi o karmę dla psów, o sobie nie pisała. Ma już tę karmę. 150 kg i wiele innych rzeczy. Sieć, choć tylko sieć emerycka, zadziałała bezbłędnie. Tosia dostała już od dobrych ludzi laptopa, inny dobry człowiek podłączył internet. – Mirko – pisała do mnie – wyciągam z popiołów spopielałe stronice. Płaczę nad każdą książką. Ty to rozumiesz (Twoich też nie znalazłam). Jeśli o coś Ciebie proszę, to o książki. Stare. Zaczytane. Niepotrzebne – ale książki.

Napisałam od razu na blogu i poprosiłam o pomoc. Potem powstał felieton do „GU”, w którym także zaapelowałam o książki (w międzyczasie Compensa likwidowała sprawnie szkodę i szybko wypłaciła odszkodowanie). Nie wiem w końcu, ile Tosia tych książek dostała, ale przyszło wiele paczek, w tym od PZU. Zaprzyjaźniłyśmy się, choć tylko wirtualnie. Ta przyjaźń trwa.

Na swoim profilu FB Ostatek Ostatek (to jest jej pseudo na FB) napisała kilka dni temu: Zdmuchnęłam z rzęs baśniowo-jesienną magię, zerknęłam w sieć i zostałam wessana przez real. Truchcikiem pognałam kontynuować ubezpieczenie domu, właśnie się kończyło. Po ostatnich wydarzeniach burzowych na Pomorzu internet (ten w odmianie kłapanej) jest pełen złości i pretensji do Włodzimierza Cimoszewicza, który lata temu mówił o konieczności ubezpieczeń. Jako „kobieta po przejściach” przyznaję absolutną rację. Trzeba! Konieczność i mus! Nie śpi się spokojniej ani polisą nie odpędzi się złych zdarzeń, ale w razie nieszczęścia jest w co wczepić ręce. Doskonale wiem, jak wygląda pomoc państwa, urzędów, gmin; dziś mogę pisać o tym bez pretensji i żalu. Tak po prostu jest. Niezależnie od partii aktualnie rządzącej. Współczuję niewinnie dotkniętym wichurą, bezdomnością i traumą. Chyba rozumiem...

Po tym wpisie nastąpiła dyskusja, czy warto się ubezpieczać. Jako stara „ubezpieczeniówa” nie mogłam i o tym na swoim blogu nie wspomnieć. „Niezbadane są ścieżki Wielkiego Architekta – pisałam na zakończenie. „Dzięki” tej klęsce, pożarowi, zyskałam wirtualną przyjaciółkę, mądrą kobietę, świetną autorkę. Pozdrawiam cię serdecznie OSTATKU OSTATKU – Tosiu. A Tosia odpisała: Dziękuję za ten tekst. Za przyjaźń. Za pomoc i wsparcie w czasie niewyobrażalnie trudnym. Wspomnienia tamtych dni uaktywniają się zawsze przy informacjach o zdarzeniach podobnych. Przypomina się tamten koszmar, szok i niedowierzanie. Budziłam się rano ze złudnym przekonaniem, że pożar był złym snem. Sądzę, że pokrzywdzeni wichurą czują podobnie. Brak dachu, wody, prądu, odcięcie od świata, dojmująca samotność, wysiłek fizyczny przekraczający możliwości. Bolą mnie „kłapane” komentarze, oceny stawiane z wysokości fotela. Trudniej pomóc i wbrew pozorom – przyjmować pomoc. Poszkodowany nie próbuje się „nachapać” ani wzbogacić. Nie staje się też niewolnikiem pomagających, co nie oznacza braku wdzięczności, a jedynie samodzielność myślenia i działania. W nieszczęściu poznaje się przyjaciół, rozumie dobro, bezinteresowność, ale też doznaje się zła i pogardy. Warto pamiętać pierwsze, nie wracać do drugiego. Po szoku, pierwszej traumie, zainteresowaniu widowni... przychodzi czas odbudowy, wracania do życia, na własną rękę. I wtedy polisa ubezpieczeniowa pokazuje swoją moc. Nie wyrówna strat, nie zniweluje traumy. Pozwoli przetrwać, zbudować nowe fundamenty.
PS – Bajka „O krasnoludkach i sierotce Marysi” była w paczkach książek podarowanych przez PZU. To prawda, „niezbadane są ścieżki Wielkiego Architekta”.


Szef tej komórki PZU, która zbierała książki dla „moich” pogorzelców, szybko potem awansował. Równie szybko pożegnał się ze stanowiskiem prezesa. Ciekawi mnie – jak zawsze – gdzie go teraz spotkam w ubezpieczeniowym światku. Powiem mu wtedy o tym pożarze, o książkach, ale zwłaszcza o Dobru, które zawsze wraca, choć krętymi nieraz idzie drogami.
dr Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

 

Aviva: Krzysztof Czekała szefem zespołu badającego rynek i wiedzę o kliencie

Krzysztof Czekała, związany z Avivą od 2015 roku jako menedżer ds. planowania strategicznego i analiz, przejął dodatkowo odpowiedzialność za...


czytaj dalej

AXA Ubezpieczenia: Marcin Nedwidek nowym członkiem zarządu

AXA Ubezpieczenia TUiR zapełnia wakat w zarządzie powstały lipcu w wyniku przejścia Henry’ego de Courtois do paryskiej centrali ubezpieczyciela....


czytaj dalej

Willis: Rozbieżności w kwestii kierowania polityką cyberbezpieczeństwa

Większość kadry zarządzającej firm z całego świata ma świadomość, że staje przed dylematem „specjalista czy generalista” w kwestii obsady...


czytaj dalej

Aon: Dyrektor z PwC pokieruje fuzjami

Firma brokerska Aon zatrudniła dyrektora z PwC, aby rozwijał możliwości w zakresie fuzji i przejęć infrastrukturalnych i rozwiązań transakcyjnych...


czytaj dalej

UFG: Pełny dostęp online do bazy polis komunikacyjnych

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UDG) uruchomił nowe funkcjonalności udostępniania danych ze swojej ogólnopolskiej bazy polis komunikacyjnych....


czytaj dalej

PZU: Nowa kampania reklamowa AC

17 września rozpoczęła się nowa kampania reklamowa PZU Auto AC. Główny przekaz akcji zbudowany jest wokół dwóch benefitów: PZU Auto AC z opcją...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Kursy on-line
Zamów newsletter
Facebook