Reklama

Nie sikaj do źródła
poniedziałek, 15 lipca 2013 08:01

Dzisiaj, gdy jak co roku dostałam piękny bukiet urodzinowych kwiatów od Petera Grudniaka, prezesa ERGOPro, pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała otrzymać taki oto prezent od naszego rynku ubezpieczeniowego: aby stał się niczym... ZUS i ruszył w Polskę pospołu z „Latem z Radiem”, sławiąc wszem i wobec IDEĘ UBEZPIECZEŃ.

O tym, że „Lato z Radiem”, najpopularniejsza polska audycja radiowa, która od 40 lat towarzyszy nam w czasie wakacji, zyskała nowego partnera, dowiedziałam się niedawno. I pozazdrościłam ZUS-owi operatywności, sprawnego piaru i pomysłowości. – To nie kampania reklamowa, lecz edukacyjna. Obecne formy edukacji, takie jak biuletyny, strona internetowa, nie wystarczają, dlatego chcemy wyjść z czymś nowym – mówi Jacek Dziekan, rzecznik ZUS-u. I dodaje: – Będziemy na nich przybliżać sprawy emerytalne, rentowe i szerzej związane z ubezpieczeniami społecznymi. Na stoiskach będzie też można między innymi skorzystać z Platformy Usług Elektronicznych, czyli z portalu dającego bezpłatny, bezpieczny i transakcyjny dostęp do konta ubezpieczonego w ZUS.

Poszperałam w guglach i znalazłam informację, że umowa „Lata z Radiem” i ZUS dotyczy udostępniania miejsca, czasu antenowego podczas pikników „Lata z Radiem” oraz umieszczenia logotypów na nośnikach Polskiego Radia obecnych przy wszystkich imprezach. W dwudziestu polskich miastach, dokąd zawita audycja, powstaną specjalne stoiska edukacyjne ZUS. Umowa pomiędzy tą instytucją a Polskim Radiem opiewa na 240 tys. zł. Kwota to znaczna, ale jak się ma do niektórych kampanii reklamowych w naszym ubezpieczeniowym świecie? Nijak. Na str. 4 w KRONICE podajemy informację o znacznym wzroście wydatków reklamowych ubezpieczycieli w I półroczu br. Najwięcej na reklamę, ponad 26 mln zł , wydało PZU. Potem idzie Proama – 15,6 mln zł. Na podium znalazła się też AXA Direct z budżetem 13,6 mln zł i 4Life Direct z 13 mln zł. ING i Prudential wydali po 10 mln zł, a Liberty Direct – 9,5 mln zł. Jeśliby dorzucić 2 mln zł z hakiem, byłaby okrągła setka. Kontrakt ZUS to zatem maleńki odsetek wspomnianego edukacyjnego budżetu ZUS.

W swojej ubezpieczeniowej działalności redaktorskiej, która trwa już 15. rok (jubileusz na przełomie stycznia i lutego 2014), kilkakrotnie myślałam o idei wspólnej dla całego naszego środowiska akcji edukacyjno- reklamowej. O „Lecie z Radiem” w tym kontekście dumałam 10 lat temu, gdy dostałam „Gazetę Ubezpieczeniową” w dzierżawę. Wakacjom na działce w Zalesiu Górnym towarzyszyły radosne przeważnie dźwięki płynące ze starego radia. Kopiąc, plewiąc oraz sadząc kwiatki, wyobrażałam sobie te wspólne podróże ubezpieczycieli razem z redaktorami radiowymi. Bez podgryzania, bez dumpingu, bez złośliwości, pracownicy piaru i marketingu mogliby uczyć naszych rodaków, czym są ubezpieczenia. Rozdawaliby baloniki i lizaki ubezpieczeniowe, światełka odblaskowe, koła ratunkowe, małe apteczki pierwszej pomocy i dziesiątki innych gadżetów, które produkują ubezpieczyciele, tyle że wyłącznie pod swoją własną marką. Do tego konkursy dla dzieci i dorosłych z wygranymi. Sama idea wydawała mi się taka prosta: nie bijmy się o okruchy po torcie, lecz pieczmy razem ten tort, aby był o wiele, wiele większy. Aby obywatele Rzeczypospolitej uwierzyli wreszcie, że ubezpieczyciele służą im pomocą w życiu od narodzin do śmierci, a nie oskubują ich zbierając składki (jak najwięcej!) i skąpiąc na wypłacie odszkodowań. Rzuciłam ten pomysł tu i ówdzie i dałam sobie spokój. Usłyszałam z ust kilku członków Rady Programowej „Gazety Ubezpieczeniowej”, że nasz rynek ubezpieczeniowy nie dojrzał do wspólnej akcji, jaką zrobili choćby mleczarze (pamiętacie spoty z tekstami: „Pij mleko, będziesz wielki!”?). To było kilka lat temu, w czasach, gdy prezesem PIU był Tomasz Mintoft-Czyż, zastanawialiśmy się na jednym z posiedzeń Rady nad ideą wspólnej promocji ubezpieczeń rolnych. Wracając zaś do czasów obecnych. Kopię swój klombik w Zalesiu w ubiegłą sobotę i słyszę w radiu: kto moją ideę zrealizował? – „archaiczny, okropny, monopolistyczny ZUS!!!!”, a nie kwiat polskiego, prężnego, nowoczesnego, patrzącego w przyszłość ubezpieczeniowego rynku. A wsio taki żal – że zanucę piosenkę Bułata Okudżawy.

O Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych myślę więc coraz cieplej i – niestety – coraz częściej, jako że za 2 lata skończę 60. W starej, „słusznie minionej” Polsce Ludowej jako dziennikarka mogłabym już od lat 3 pławić się w emerytalnych rozkoszach. W nowych warunkach, jako „biznesłomen”, ta wizja oddaliła się, i to nie wiadomo dokąd. Blisko mi do Juliusza Janczura, który mając 84 lata jeszcze organizował kolejny Kongres Brokerów.

Wszelkie wyliczenia ZUS traktuję wnikliwie. Do OFE też się swego czasu zapisałam. Między Bogiem a prawdą, gdyby nie reforma emerytalna z 1999 r., pewnie by „Gazety Ubezpieczeniowej” w ogóle nie było, bo właśnie w 1999 r. zrodził się wielki głód informacji na temat ubezpieczeń i możliwe stało się wydawanie tygodnika.

Na ostatnie dyskusje wokół sensu istnienia II filaru emerytur patrzę zatem zarówno jako osoba w nim uczestnicząca, jak i świadoma obowiązków redaktorka. Zżymam się, gdy słyszę, że w ZUS mamy pieniądze wirtualne, a w OFE – realne. „Gdyby w OFE – jak twierdzą ich lobbyści – były prawdziwe pieniądze, można by je zebrać i zainwestować w młode pokolenie. Ale pieniędzy tam nie ma. Są tylko obietnice zapisane w akcjach i obligacjach. Gdyby OFE chciały szybko zamienić je na gotówkę, spowodowałyby krach i dostałyby grosze” – pisze Jacek Żakowski w „Gazecie Wyborczej” (z 8 lipca).

Cały system rynkowego kapitalizmu zasadza się na ZAUFANIU. Żaden bank na świecie nie wytrzymałby presji wszystkich swoich klientów, gdyby ci chcieli jednego dnia wypłacić swoje pieniądze, tak jak żadne państwo nie wytrzymałoby, gdyby wszyscy jego obywatele wypowiedzieli mu posłuszeństwo. Spierajmy się na argumenty, pokazujmy błędy w rozumowaniu, ale nie podważajmy zaufania do państwa i rynku jednocześnie. Dyskutanci, zohydzający i deprecjonujący, jedni ZUS, drudzy OFE, zachowują się jak uczestnicy wycieczki na Saharę, którzy sikają do jedynego źródła, z którego za chwilę będą musieli pić wodę.

dr Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

 

Rynek ubezpieczeń: Wiener TU zamiast Gothaer TU

Po prawie siedmiu latach z polskiego rynku ubezpieczeń znika marka Gothaer. Za kilka tygodni przejęte przez Vienna Insurance Group towarzystwo...


czytaj dalej

Aviva TUnŻ: Mariusz Grendowicz przewodniczącym rady nadzorczej

Mariusz Grendowicz został powołany na przewodniczącego rady nadzorczej Aviva TUnŻ. To pierwszy niezależny członek RN firmy w Polsce, który objął...


czytaj dalej

Global Market Index: Ceny ubezpieczeń wciąż rosną

Marsh opublikował wyniki cyklicznego raportu Global Market Index, zawierającego informacje na temat kluczowych trendów rynkowych obserwowanych w...


czytaj dalej

WTW: Padły nowe rekordy inwestycji w insurtech

Inwestujący w insurtech na całym świecie w I kwartale 2019 r. wykonali największą liczbę transakcji, największą liczbę transakcji w sektorze...


czytaj dalej

Rozmowy bez Asekuracji: Brokerzy i PPK

21 maja ukazał się sześćdziesiąty czwarty odcinek podcastu „Rozmowy bez Asekuracji”. Gośćmi programu byli Robert Zapotoczny, prezes, oraz Dariusz...


czytaj dalej

Lubelskie: Atak żywiołu. PZU już likwiduje szkody

21 maja przed południem przez gminę Wojciechów (województwo lubelskie) przeszła trąba powietrzna, która wyrządziła poważne szkody. PZU, który był...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook