Reklama

Jak złapać Pana Boga za nogi?
poniedziałek, 13 maja 2013 07:37

Kryzys, a właściwie spowolnienie w polskiej gospodarce oraz firmowe plany sprzedażowe ułożone przed tymże zjawiskiem powodują, że zaostrza się konkurencja. Kto nie potrafi zdobyć nowego klienta, stara się podkupić lub przekabacić starego, z innego towarzystwa czy pośrednika. Niedawno sygnalizowała to Komisja Nadzoru Finansowego. Do „Gazety Ubezpieczeniowej” i do mnie bezpośrednio też płyną sygnały z rynku. Oczywiście, nie wszystkie świadczą o nieuczciwości. Niektórzy uczestnicy gry rynkowej są może po prostu bardziej przedsiębiorczy i dalekowzroczni niż inni. Oto garść przykładów i przemyśleń z tym związanych.

Telefon na komórkę. Dzwoni osoba, której firma „odkurza” stare polisy, ponoć niekorzystne dla klienta. Pani chce mnie umówić na spotkanie z doradcą, który obejrzy moje polisy „trzeciofilarowe” (to warunek) i stosownie doradzi. Mówię, że ja takich spraw na telefon nie załatwiam. Oczywiście przedstawiam się: jestem właścicielką, wydawcą i redaktor naczelną pisma branżowego „Gazety Ubezpieczeniowej”, i proszę o przysłanie informacji na maila. Oto one (patrz pismo 1; w oryginalnej pisowni).

Witam,
W nawiązaniu do naszej rozmowy telefonicznej przesyłam podstawowe informacje o naszej firmie. Jest to Eu4Ya Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie(30-57), ul Celna 13/3, oddziały są również ulokowane w Warszawie przy ulicy Emilii Plater 10 (stąd dzwonię) i Katowicach.

Zajmujemy się doractwem finansowym, a obecnie przeprowadzamy projekt aktualizacji polis ubezpieczeniowych zawartych przed 2011 rokiem, ponieważ okazały się one na tą chwilę już bardzo nierentowne. Towarzystwa nie informują o tym swoich klientów, ponieważ nie mają w tym żadnego interesu, a nawet agent który chce jak najlepiej dla swojego klienta, nie ma kompetencji, aby umowę zawarcia polisy odświerzyć, więc nie mają prawa o czymś takim w ogóle klienta informować, ponieważ to byłoby działanie przeciw interesom towarzystwa.
My zajmujemy się właśnie aktualizacją takich polis. Na 20-minutowym spotkaniu nasz specjalista od ubezpieczeń wylicza rentowność Pani polisy i jeżeli okazuje się, że polisa ta jest stratna przedstawia wszelkie możliwe w Pani przypadku możliwości rozwiązania, aby ta polisa zaczęła poprawnie funkcjonować. Wtedy Pani sama decyduje, które rozwiązanie jest dla Pani najkorzystniejsze. Podkreślam, że taka aktualizacja NIE MUSI wiązać się ze zmianą towarzystwa ubezpieczeniowego.
Spotkanie takie jest oczywiście niezobowiązujące i całkowicie bezpłatne, ponieważ wynagrodzenie otrzymujemy w postaci prowizji od towarzystw ubezpieczeniowych, w których w imieniu klientów zawieramy lub odświerzamy umowy.

Zapraszam na naszą stronę internetową: www.eu4ya.pl
Koniecznie proszę również odwiedzić zakładkę: zaufali nam, ponieważ są tam również znane osobistości, które nas polecają


Zaglądam na stronę. Nieźle zrobiona, robi dobre wrażenie. Trzeba trafu, a raczej moich skręconych nóg, że mam się spotkać ze swoją osobistą agentką, Basią Fobke z AVIVA. Przy okazji mej polisy NNW opowiadam jej o telefonie i mailu. Basia pokazuje swoje pismo, które wysłała do wszystkich swoich klientów (patrz pismo 2).


Dzień dobry

W związku z niepokojącymi informacjami, które mają miejsce, mam obowiązek uczulić Państwa na telefony nieetycznej konkurencji, która powołuje się na rzekome pełnomocnictwo udzielone przez Aviva i moje. Umożliwiające przeanalizowanie i zweryfikowanie istniejących polis, programów inwestycyjnych itp.
W związku z ustawą o ochronie danych osobowych, jak również etyce zawodowej, nie udzielono z ramienia Aviva, jak i mojego, nikomu takiego pełnomocnictwa.

W przypadku ww. sytuacji bardzo proszę o kontakt.

Z poważaniem
Barbara Fobke


Myślę, że firma, o której pisałam na początku, nie jest tą, o której pisze Barbara Fobke w swoim piśmie, w rozmowie nie padła nazwa AVIVA. Czy jest „nieetyczną konkurencją”? Nie wiem, do spotkania nie doszło. Myślę jednak, że jest to dobra sprawa dla Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych, która tyle wysiłku wkłada tak w szerzenie idei Kodeksu Etyki, jak w obronę dobrego imienia pośredników. Moim zdaniem czasy się zmieniły. Pośrednikom nie zagrażają już nieetyczne kampanie reklamowe, bo towarzystwa już nawet na zimne dmuchają, rzeczywistym zagrożeniem jest nieetyczna konkurencja wewnątrz tego środowiska.

***
W długi weekend największe moje wzburzenie wzbudził artykuł w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej”, pióra Macieja Wesołowskiego pt. Kto chciałby zarobić milion? („GW” z 2 maja 2013, s. 5–7). Dotyczy znanej mi dobrze firmy pośrednictwa EFG i równie dobrze mi znanego jej szefa, Marcina Kuźniara. Pisaliśmy na naszych łamach kilkakrotnie na temat filozofii firmy, metod jej działania, modelu biznesowego, robiłam sama i z red. Aleksandrą Wysocką-Zańko liczne rozmowy z czołowymi przedstawicielami EFG.
Artykułem red. Wesołowskiego dostałam jak obuchem po głowie.

„Ja zarobiłam kilkadziesiąt tysięcy, ale moi współpracownicy – grosze. Zaczęłam podejrzewać, że to może być piramida. Chcę przestrzec ludzi przed wchodzeniem w ten biznes” – tak rozpoczyna się ten artykuł. Jego autor wcielił się w rolę chętnego wejść do wnętrza firmy i opisuje ze swadą spotkania w hotelach, bajery, supersamochody, wykłady, będące właściwie manipulacjami. Główną, a właściwie jedyną informatorką jest znana mi agentka z Kielc, pani Ewa Pióro, z którą przeprowadziłam (entuzjastyczną dla EFG) rozmowę 2 lata temu. Sytuacja pani Ewy zmieniła się o 180 stopni. Czuje się nie tylko oszukana, ale przestrzega przed swoją dawną firmą innych. Dlaczego to robi? „Mówię o tym, bo czuję wyrzuty sumienia. Byłam częścią przedstawienia pod nazwą EFG. Wielu ludzi przeze mnie niekorzystnie zarządziło swoim majątkiem. W ten sposób chcę się wytłumaczyć, przestrzec innych przed wchodzeniem w ten biznes. Większym złem byłoby milczenie. Nawet jeśli spółka EFG zdecyduje się mnie pozwać za to, co ujawniam, będzie wiele okoliczności łagodzących” – notuje redaktor „Gazety Wyborczej”.

Jest także passus dotyczący prasy branżowej: „Długo nie mogłam uwierzyć, że firma, która chwali się strategiczną współpracą z Aegonem, dużym, poważanym ubezpieczycielem, może w ten sposób działać. Poza tym były przecież te wszystkie reklamy w dużych dziennikach i w telewizji w czasie Euro 2012, entuzjastyczne artykuły w branżowej prasie. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że np. redaktor naczelny jednego z tych pism jeździ porsche z logo EFG”.

Ufff. Jedno na pewno nie dotyczy „Gazety Ubezpieczeniowej” ani mnie osobiście, jeżdżę prawie 7-letnim lanosem i jakoś nikt nie chce się na nim reklamować :-) .

Dzwonię do szefa EFG Marcina Kuźniara (mam go w komórce pod ksywą Napoleon) i proszę o ustosunkowanie się do zarzutów. Słyszę, że firma zaskarżyła Ewę Pióro, że jej działania godzą w dobre imię firmy i jej prezesa, że ma już zabezpieczenie powództwa Postanowieniem Sądu Okręgowego w Warszawie XXV Wydział Cywilny z 18 marca br. Pan Marcin przesyła mi list do „Gazety Wyborczej” (patrz pismo 3) i skan Postanowienia sądowego.

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do artykułu „Kto chciałby zarobić milion?” autorstwa Pana Macieja Wesołowskiego, który został opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej” w dodatku „Duży Format” dnia 2 maja 2013 r., chciałbym zgłosić zastrzeżenia do tego materiału.

Po pierwsze artykuł przedstawia opinię tylko jednej strony, a dokładniej tylko jednej osoby z pośród ok. 3 tysięcy, które były na konferencji Edukacyjno-Biznesowej EFG. Co warte podkreślenia, jest to osoba która 18.03.2013 r. otrzymała postanowienie z Sądu Okręgowego w Warszawie XXV wydział cywilny cytat:

„… o zaniechaniu bezprawnych działań naruszających dobra osobiste powoda…” czytaj – EFG i Marcina Kuźniara – (skan postanowienia sądu przesyłam w załączeniu)

Po drugie wbrew ogólnie stosowanej etyce i rzetelności dziennikarskiej nie została podjęta żadna próba skontaktowania się z przedstawicielami firmy European Financial Group lub firmy odpowiadającej za kontakty z mediami z ramienia firmy i zamieszczenia w materiale komentarza drugiej strony, czyli firmy EFG, choć to właśnie jej dotyczy materiał.

Po trzecie artykuł jest tendencyjny w swej wymowie – na jego wstępie została postawiona teza, pod którą autor dopasował wszystkie przedstawione w nim fakty. Brakuje w nim rzeczowych argumentów poświadczających przedstawioną tezę.

Ponadto pojawiają się w nim całkowicie bezpodstawne porównanie firmy European Financial Group do „piramidy finansowej” czy też „sekty”, co godzi w dobre imię firmy oraz urzędów, które wydały zgodę na prowadzenie działalności przez European Financial Group jako klasycznego pośrednika ubezpieczeniowego, w tym m.in. Komisji Nadzoru Finansowego.

W związku z powyższymi uwagami prosimy o podjęcie przez Państwa odpowiednich kroków i odpowiedniego sprostowania ww. artykułu na łamach Państwa gazety.

Z poważaniem
Marcin Kuźniar
Prezes Zarządu


Jak dobrze wiem z ponad 30-letniej praktyki dziennikarskiej, mleko już się wylało, żadne sprostowanie nie zatrze wrażenia wywołanego przez wysoce krytyczny materiał zamieszczony w „Dużym Formacie”. Kto w tym sporze ma rację? Czy prawda jest czarno-biała? Czy w tym obrazie jest mnóstwo niuansów i szarości?

Moim zdaniem chodzi o to ostatnie, ale jeszcze bardziej – o filozofię życia i jego sens w ogóle. Żaden sąd nie ukarze firmy za to, że podsuwa potencjalnym adeptom wizje luksusowych samochodów, egzotycznych wycieczek, strojów z wyższej półki, wykwintnych domów, zasobnej starości i szczęścia. Te wizje napędzają sprzedaż i wielu udaje się złapać Pana Boga za nogi; wielu jednak zostaje z niczym lub prawie niczym, jeszcze inni ostają się z długami, z których nie wiedzą, jak się wywinąć.

Czy temu wszystkiemu winien jest prezes Marcin Kuźniar? Nie sądzę. Jest on superproduktem naszych czasów, superbiznesmenem, zdeterminowanym, sprawnym i efektywnym. Oferuje swoim najlepszym ludziom szczęście tak, jak je sam widzi i czuje, szczęście oznaczające „mieć”, a nie „być”. A że kiedyś, kiedyś... to „mieć” okaże się piaskiem, który przesypał się przez palce? Młodzi ludzie ze wszystkich polskich i światowych „EFG” te wątpliwości Człowieczego Losu mają jeszcze przed sobą.

Oby zetknięcie z Absolutem było dla nich łaskawe.

dr Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

 

Rynek ubezpieczeń: Wiener TU zamiast Gothaer TU

Po prawie siedmiu latach z polskiego rynku ubezpieczeń znika marka Gothaer. Za kilka tygodni przejęte przez Vienna Insurance Group towarzystwo...


czytaj dalej

Aviva TUnŻ: Mariusz Grendowicz przewodniczącym rady nadzorczej

Mariusz Grendowicz został powołany na przewodniczącego rady nadzorczej Aviva TUnŻ. To pierwszy niezależny członek RN firmy w Polsce, który objął...


czytaj dalej

WTW: Padły nowe rekordy inwestycji w insurtech

Inwestujący w insurtech na całym świecie w I kwartale 2019 r. wykonali największą liczbę transakcji, największą liczbę transakcji w sektorze...


czytaj dalej

Generali: Kwartał wzrostów

Pierwsze trzy miesiące obecnego roku były udane dla Generali. Grupa zanotowała wysokie wzrosty zysków i przypisu składki.

Przypis składki brutto...


czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Lokalne porządki

Ostatnie lata w branży ubezpieczeniowej stały pod znakiem globalnych zmian w przepisach dotyczących branży ubezpieczeniowej. Zmniejszona aktywność...


czytaj dalej

SN: Odmowa podjęcia uchwał w dwóch sprawach

16 maja Sąd Najwyższy (SN) odmówił podjęcia uchwały w dwóch sprawach dotyczących materii ubezpieczeniowej, skierowanych do niego przez sądy...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook