|
Wbrew pesymistom, XIII Kongres Brokerów, który odmiennie niż w latach ubiegłych nie odbywał się w Mikołajkach, ale w Hotelu Ossa k. Babic 60 km od Warszawy, należał do bardzo udanych. Sprawdziła się nowa formuła tak merytoryczna, jak rozrywkowa. Brokerzy nagrodzili swoją coroczną nagrodą Fair Play majątkowe Generali i życiową Wartę. W trakcie Kongresu padły ważne słowa prof. Eugeniusza Kowalewskiego o potrzebie polskiego Kodeksu ubezpieczeń, panele dyskusyjne cieszące się dużą frekwencją były ciekawe i na wysokim poziomie merytorycznym, zaproszona przez Wartę ku uczczeniu jej 90-lecia Doda okazała się Dodą, a Kabaret Moralnego Niepokoju rozśmieszył uczestników Kongresu do łez. Większość głosujących brokerów opowiedziała się za Ossą jako miejscem kolejnego, XIV Kongresu.
Hotel Ossa koło Babic, gdzie odbywał się tegoroczny XIII Kongres Brokerów jest piękną i nową inwestycją. Inaczej niż w Hotelu Gołębiewskim w Mikołajkach w całości został przeznaczony na tę imprezę. Miałam wrażenie, że zespolona energia uczestników nie ulegała rozproszeniu. Nie „biegała” wraz z turystami, ich babciami i dziećmi, polskimi i zagranicznymi, to była energia w całości ubezpieczeniowa. Drugie wrażenie, to nieco wyższy wiek uczestników. W latach ubiegłych, gdy każde z towarzystw miało swoje własne, duże stoisko i często imprezę towarzyszącą, na kongres przyjeżdżało wielu młodych ludzi „około kongresowych”, tak bym to nazwała. Teraz było inaczej. Stoiska poszczególnych towarzystw były identycznej wielkości, skromne, na nich materiały promocyjno-marketingowe. Ludzi do pomocy nie było potrzeba aż tylu, proporcja się zatem zmieniła na rzecz pracowników stricte merytorycznych, a ci z reguły są nieco starsi. Połączywszy to z bliskością Warszawy, zmiany zaowocowały znaczniejszą ilością członków zarządów, w tym samych prezesów towarzystw. Jakoś bardziej ich było widać w tych bardziej skupionych przestrzeniach, no, przynajmniej ja wpadałam co chwila na któregoś z nich i zamieniałam bądź uprzejme powitania, bądź to konkretne informacje związane ze stanem aktualnych naszych kontaktów. Te zaś są różne. Powiem jeszcze, ze łatwiej szły te rozmowy, nie wiem dlaczego. Może sama nie zauważyłam, jak znalazłam się w gronie nestorów i nestorek kongresów. I może dojrzałam?
Ta zmiana formuły znalazła swój wyraz w ciekawej polemice pomiędzy przewodniczącym Stowarzyszenia Brokerów Jackiem Kliszczem a prezesem PZU Andrzejem Klesykiem, który wygłosił jeden z wykładów inauguracyjnych („PZU potęgą jest i basta” – to w największym skrócie).
Mówiąc o dawnych kongresach, Jacek Kliszcz użył sformułowania „Targowisko próżności towarzystw”, na co Andrzej Klesyk odparł, że lepiej mówić o „Targowisku próżności”. Koniec i kropka. Gdyby stan faktyczny określić na 100%, to bym Jackowi Kliszczowi dała 65 a Andrzejowi Klesykowi 35% racji. Rzeczywiście to towarzystwa puszyły się dawnymi laty bardziej, bo miały ku temu większe możliwości. To nie z brokerami leciałam balonem, samochód fundował nie broker, że nie wspomnieć o taborze cygańskim. Z propozycji brokerów pamiętam kiełbaski z II kongresu, (które do mnie „nie doszły”) i wielki tort jubileuszowy, który tak był nasączony spirytusem, że nie skosztowałam go ani kawałeczka.
Między Kliszczem a Klesykiem zaiskrzyło z jeszcze ważniejszego powodu. Podczas swego wystąpienia Klesyk podkreślił, że z brokerami PZU chce robić interesy, ale korzystne, i że nie będzie przystępowało do biznesu przynoszącego straty. Na to Kliszcz odparł, że z terenu brokerzy donoszą, iż pracownicy PZU chcąc poprawić wyniki swej firmy (albo naciskani do tego z centrali), wycinają brokerów, zwracając się wprost do klientow z tańszą w związku z tym ofertą. Jak jest? Nie wiem, pewnie i tak, i tak. W każdym razie możliwe jest, że podążająca ku wielkiemu giełdowemu wyzwaniu firma, gdzieś pogubiła może sprawy brokerskie, a na pewno pogubiły się wzajemne kontakty, bowiem wśród 10 wyróżnionych przez brokerów firm do nagrody Fair play – 5 majątkowych i 5 życiowych – nie było w ogóle PZU. Andrzej Klesyk na koniec swego przemówienia powiedział, że już niedługo PZU to nadrobi. Może nadrobi. Pożyjemy, zobaczymy. Ja wiem, że gdy się przed oczyma ma miliardy złotych i giełdę, i pozycję największego gracza w tej części Europy, to małe sprawy zaczynają umykać uwadze. I nie może być inaczej. Prezes Klesyk ma zresztą tyle powodów do satysfakcji (mówił z trybuny, że członkowie genewskiego stowarzyszenia Geneva Association „zzielenieli z zazdrości”, gdy mówił im o swoich wynikach, na co Kliszcz, że brokerzy wcale nie chcą zielenieć z zazdrości; na co Klesyk, że chodzi o dumę narodową, a nie „zwykłe” zielenienie). W kuluarach mówiono potem, że prezesi pozostałych towarzystw byli bardzo zadowoleni z wystąpienia szefa PZU. Niech każdy już sobie sam dośpiewa, dlaczego...
Ważne przemówienie na kongresie miał prof. Eugeniusz Kowalewski. Mówił jak to on: barwnie, ze swadą, gestykulacją, z licznymi „przypisami”, wątkami pobocznymi i dowcipami. Mnie się najbardziej podobało takie powiedzonko profesorskie (parafrazuję): Kto by przestrzegał Dekalogu Mojżeszowego, gdyby go ciągle nowelizowano. Oczywiście profesor pił do nowelizacji prawa i jego stanowienia: zagmatwanego i skomplikowanego. Takie podejście jest mi bardzo bliskie, bowiem od początku, gdy wzięłam „we władanie” „Gazetę Ubezpieczeniową” mamy na dużej tablicy takie oto hasło: „Ojcze nas składa się z 56 słów, Deklaracja Niepodległości z 300, a ostatnie rozporządzenie rządu w sprawie cen jarzyn z 26 911 słów” – Bill Widnall.  Mnie osobiście także się koncepcja Kodeksu ubezpieczeń podoba i o ile będę mogła i potrafiła, będziemy ją na łamach „Gazety Ubezpieczeniowej” wspierać. I na zakończenie. W panelu prowadzonym przez „naszego” Człowieka Roku Ubezpieczeń 2009, czyli prezesa Concordii Piotra Narlocha także była mowa o stanowieniu prawa. W dyskusji zabrałam głos, bowiem sama zupełnie niedawno dowiedziałam się (na konferencji IGUiOR, o której piszemy W GU nr 23 z 8 czerwca na str. 20–21), że gdy przyjdzie czas na polską prezydencję w Unii Europejskiej, trzeba będzie uchwalić zupełnie nową unijną dyrektywę o pośrednictwie ubezpieczeniowym. – Możemy pokazać Europie, jak wspaniale potrafimy to zrobić – przekonywałam salę (na Kongresie była obecna i Małgorzata Kaniewska, wiceprezeska Izby Brokerów i Adam Sankowski, prezes PIPUiF), ale już nie dodałam, by Europa zzieleniała z zazdrości. Za dużo byłoby tej zieleni. Bożena M. Dołęgowska-Wysocka
|
|
|