Upadek z konia
wtorek, 18 lutego 2003 15:45
Obcowanie ze zwierzętami dla wielu z nas jest dużą przyjemnością. Jednak i wtedy, gdy ryzyko wyrządzenia przez nie szkody jest stosunkowo niewielkie, powinniśmy się liczyć z możliwością wystąpienia nieszczęśliwego wypadku. O braku szczęścia w nieszczęściu może natomiast mówić ten, kto dozna uszczerbku na zdrowiu, a nie będzie osoby odpowiedzialnej cywilnie za skutki zdarzenia.
Opisana poniżej sprawa była – jak to ujął sąd orzekający – rozpatrywana na podstawie mało spotykanego w praktyce orzeczniczej stanu faktycznego. Skutkiem tego wynik rozstrzygnięcia był trudny do przewidzenia w momencie rozpoczęcia procesu. A przebieg zdarzenia był następujący.

Klub jeździecki zorganizował w pewnej miejscowości pokazy jazdy koni rasowych własnego chowu. Na teren ośrodka przybyli liczni widzowie. Po zakończeniu oficjalnej prezentacji stadniny z ust prezesa padło w kierunku widowni zaproszenie do odbycia przejażdżki konnej. Z oferty skorzystał Tadeusz K. i dosiadł konia trzymanego i oprowadzanego przez Piotra L., 14-letniego jeźdźca, członka klubu jeździeckiego. W pewnej chwili koń ruszył gwałtownie do przodu, przewracając trzymającego go chłopca, a następnie zrzucił Tadeusza K. W wyniku upadku stwierdzono u Tadeusza K. liczne obrażenia ciała.

Po zakończeniu leczenia poszkodowany zgłosił do klubu jeździeckiego roszczenie o wypłatę zadośćuczynienia, utraconych zarobków i zwrot kosztów leczenia w łącznej wysokości 56 tys. zł. Żądania te zostały przekazane do zakładu ubezpieczeń, w którym klub wykupił ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Po przeprowadzonym postępowaniu likwidacyjnym ubezpieczyciel odmówił zapłaty odszkodowania, uznając, że poszkodowany jako osoba dorosła powinien przewidzieć ryzyko upadku, a zdarzenie miało charakter nieszczęśliwego wypadku, za którego skutki nie można winić klubu jeździeckiego. Stanowisko swe poparł ponadto stwierdzeniem, iż prawdopodobną przyczyną spłoszenia konia było wprowadzenie na teren ujeżdżalni psa przez niezidentyfikowaną osobę.

Poszkodowany, nie mogąc pogodzić się z taką decyzją, skierował sprawę do sądu. W uzasadnieniu pozwu wskazał, że szkoda powstała na skutek niewłaściwej organizacji imprezy przez klub jeździecki. Koń był oprowadzany przez niepełnoletniego chłopca, który posiadał ograniczoną siłę fizyczną i nie był w stanie nad nim zapanować. Ponadto na teren ośrodka wpuszczono psa, którego zachowanie spłoszyło nadpobudliwe zwierzę dosiadane przez niedoświadczoną osobę. Szkoda, zdaniem powoda, wyrządzona została przez konia z własnego popędu, w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania.

Pozwani, klub jeździecki i zakład ubezpieczeń, wnieśli o oddalenie powództwa, podtrzymując swą argumentację. Po przeprowadzeniu szczegółowego postępowania dowodowego Sąd Okręgowy uzupełnił stan faktyczny o następujące ustalenia. Klub jeździecki spełniał wszystkie obowiązujące standardy bezpieczeństwa. Prowadzący konia chłopiec, mimo swego wieku, był doświadczonym jeźdźcem, jednym z najlepszych wówczas na obozie i pokazie. Wiek i siła fizyczna osoby prowadzącej konia – ze względu na wielokrotnie większą siłę zwierzęcia – nie miały decydującego znaczenia. Powołany w sprawie biegły stwierdził, że koń dysponuje tak potężną siłą, że będąc uwiązanym za łeb do wozu wypełnionego ziemniakami, potrafi na skutek spłoszenia wóz ten wywrócić. Siła ludzka nie jest w stanie się mu przeciwstawić. Dla bezpieczeństwa człowieka ma natomiast decydujące znaczenie doświadczenie w obcowaniu z końmi i swoisty spryt.

Powód zarzucał także dobór niewłaściwego konia do przejażdżek. Jego zdaniem było to zwierzę nadpobudliwe, koń tulił uszy i gubił szereg podczas pokazu. Twierdzenia te nie znalazły poparcia w zeznaniach powołanych świadków. Sąd ustalił, że był to koń 5-letni, urodzony i wychowany w klubie, temperamentem nieodbiegający od pozostałych. Ponadto w owym feralnym dniu był on udostępniany widzom po około 1,5-godzinnym czasie pracy, podczas pokazu. Zmęczenie tym wywołane miało wpływ na pogłębienie jego uspokojenia.

Analizując natomiast ewentualne zewnętrzne przyczyny zachowania zwierzęcia, sąd doszedł do wniosku, iż powód nie wykazał, aby przyczyną spłoszenia mógł być błąkający się pies. Jak ustalono, zwierzę to należało do jednego z pracowników stajni, często poruszało się po terenie klubu między końmi. Ponadto część świadków w ogóle nie zauważyła obecności psa w trakcie pokazu, a żaden z nich w pobliżu ujeżdżanego przez powoda konia.

Nadzór nad koniem sprawowany był zatem prawidłowo. Stwierdzenie tego faktu skutkowało niekorzystnym dla powoda rozstrzygnięciem. Powództwo zostało oddalone. Z punktu widzenia podstaw odpowiedzialności zobowiązanego ciekawe są rozważania sądu odnośnie do przepisów prawa cywilnego mających zastosowanie w sprawie.

Powód oparł swe żądanie na zasadach ogólnych z art. 415 k.c.: „kto ze swojej winy wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Aby przyjąć odpowiedzialność na tej podstawie, poszkodowany musiałby udowodnić zdarzenie sprawcze, szkodę, adekwatny związek przyczynowy między zdarzeniem a szkodą i zawinione działanie lub zaniechanie.

Pozwani przyjęli, iż w niniejszej sprawie zastosowanie ma zupełnie inny przepis, art. 431 §1 k.c., który brzmi: „kto zwierzę chowa lub się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody, niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy”. Przepis ten jest znacznie korzystniejszy dla osoby poszkodowanej, gdyż ustanawia on domniemanie tzw. winy w nadzorze. Powód nie musi zatem udowadniać winy odpowiedzialnego za szkodę, a ten, w celu uwolnienia się od odpowiedzialności, powinien wykazać, że nadzór nad zwierzęciem był staranny.

W ocenie sądu trzy przesłanki odpowiedzialności nie budziły żadnych wątpliwości. Kłopotliwa pozostawała kwestia zawinienia, która jednak w toku przeprowadzonego postępowania dowodowego została rozstrzygnięta na korzyść pozwanych. Wykazali oni bowiem, że klub jeździecki spełnia wszelkie standardy bezpieczeństwa, zarówno pod względem infrastruktury, jak i chowu, treningu i ujeżdżania koni.

Korzystając z istniejącego dorobku orzecznictwa i piśmiennictwa prawniczego, sąd wskazał, że art. 431 k.c. ma zastosowanie tylko wtedy, gdy zwierzę wyrządza szkodę z własnego popędu, a więc w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania się. Jeżeli natomiast zwierzę jest tylko narzędziem człowieka, a więc gdy jest przez niego kierowane czy to w zaprzęgu, czy przy jeździe konnej, czy też w sytuacji, gdy jest prowadzone, to odpowiedzialność za szkody wyrządzone zachowaniem się zwierzęcia opiera się na zasadach ogólnych, tzn. art. 415 k.c. (tak SN w wyroku z dnia 6.06.1998, IC 148/68, opublik. w OSNC 1969, z. 11, poz. 199).

W omawianym przypadku art. 415 k.c. miałby zastosowanie wówczas, gdyby koń wyrządził krzywdę prowadzącemu go chłopcu na skutek tego, że był przez niego prowadzony, ewentualnie gdyby powód samodzielnie ujeżdżał zwierzę. W ustalonym stanie faktycznym koń doprowadził do wyrządzenia szkody na skutek własnego popędu, nie będąc narzędziem w ręku człowieka.

Koń jaki jest, każdy widzi. Warto jednak pamiętać, że kieruje się on, jak każde inne zwierzę, tylko instynktem. Brak należytej ostrożności i rozwagi może nas wiele kosztować.

Tomasz Hryniewicz
radca prawny

 

Link4: Nowi menedżerowie w pionie direct

Pierwsze zmiany personalne w Link4 po zakupie firmy przez PZU SA. Lider segmentu direct zapowiada, że to dopiero początek ruchów kadrowych.

24...


czytaj dalej

Marcin Warszewski dyrektorem generalnym Liberty Direct

Liberty Direct nominowała nowego dyrektora generalnego. Został nim Marcin Warszewski, dotychczasowy dyrektor ds. Techniki Ubezpieczeniowej. Będzie...


czytaj dalej

Tajwan: Wypłaty z polis ofiar katastrofy

Wypłaty z ubezpieczeń na życie ofiar katastrofy samolotu TransAsia Airways mogą sięgnąć 3,33 mln dol. amer. (100 mln dol. tajwańskich) – szacuje...


czytaj dalej

Aon: AIG ubezpieczycielem samolotu TransAsia

Jak podaje firma brokerska Aon Plc śledząca rynek ubezpieczeń lotniczych, AIG jest głównym ubezpieczycielem pasażerskiego samolotu TransAsia...


czytaj dalej

EAP będzie likwidować szkody komunikacyjne

Europ Assistance Polska uruchomiła kompleksową likwidację szkód komunikacyjnych. Nowa oferta firmy przechodzi już pierwszy egzamin: od początku...


czytaj dalej

Ergo Hestia: Mniej skarg i odwołań

Ergo Hestia wprowadziła zmiany mające w założeniu ułatwić odwołanie się klientom, którzy nie zgadzają się z decyzją likwidatora. Ubezpieczyciel...


czytaj dalej

Sprzedaż



 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Partnerzy

OnePressRzecznik UbezpieczonycheGazety.plPIPUiFRaporty UbezpieczeniowePolisowo.pl